Są takie pary, które wierzą, że fotografowi pracuje się lepiej, jak dostanie do ręki scenariusz ślubu i wesela co do minuty i to najlepiej ze szkicem sytuacyjnym, żeby wiedział, gdzie się ustawić. Za to Klaudia i Maciek dali mi to, co lubię najbardziej – swobodę. Mogłem wejść z obiektywem, gdzie mi się żywnie podobało.

Co z tego wyszło? Niektóre zdjęcia wydają się niedoskonałe: pokazują sytuację z miejsca, w którym nikt nie spodziewał się fotografa. Ślub w kościele Wszystkich Świętych w Pszczynie fotografowałem po swojemu: nie wmurowało mnie między ołtarzem a Parą Młodą, tylko stałem się jednym z gości. Sala Złota Korona w Czechowicach-Dziedzicach, która ugościła nas później, była też doskonałym poligonem: mogłem pokazać nie tylko ludzi, ale uchwycić atmosferę. Możecie mi wierzyć albo nie, ale kiedy fotografowi zostawi się trochę więcej swobody, to ten działa prawie jak medium. Naprawdę – widziałem ducha tej imprezy. A było to piękne zjawisko. Dlatego w niektórych zdjęciach ostrość jest ustawiona nie na osoby, ale na przedmioty. Pozwoliłem rzeczywistości bezpardonowo wtargnąć w kadr. Dałem imprezie rozwinąć się na krawędzi pola widzenia aparatu, a czasem gdzieś zupełnie poza główną częścią zdjęcia.

Jeśli chcecie znać moje zdanie, to przyznam, że właśnie takie uroczystości i imprezy są najwspanialsze i zostają najbardziej wyraziste wspomnienia. Czasem mówi się, że gdzieś tak po północy, kiedy opadną już emocje i marynarki, goście stają się nareszcie sobą. Tu byli sobą cały czas. A ja między nimi nie byłem intruzem, tylko kimś, czyja obecność była naturalna, a wręcz pożądana. To był jeden z tych rzadkich przypadków, kiedy światło zawsze padało z odpowiedniej strony, aparat łapał ostrość bez udziału świadomości i woli. W takich reportażach chyba naprawdę spust migawki obsługuje zamiast mnie jakiś dobry duch imprezy. A może to po prostu magia, jaką roztoczyli wokół siebie Klaudia i Maciej? Jeśli tak, to niech nie opuści ich nigdy, bo jeśli dzięki ich radości zdjęcia wyszły tak piękne, to życie będzie jeszcze wspanialsze.