fbpx
MENU

Wyczekiwany ślub Żany i Dominika

Każdy reportaż śluby jest jedyny w swoim rodzaju i każdemu towarzyszy stres. Czasem jednak jest on większy niż zwykle – na przykład wtedy, kiedy jedna z fotografowanych osób jest „z branży”. Żaneta zajmuje się filmowaniem, więc ma olbrzymią wiedzę, zatem i mi przez myśl przeszło, że tym razem zdjęcia będą oceniane szczególnie krytycznie. Pierwszy raz z Żanetą i Dominikiem spotkaliśmy się na ich sesji narzeczeńskiej. Poznaliśmy się lepiej i dzięki temu mogłem przygotować się do reportażu ślubnego. Koniec końców okazało się, że przygotowania te nie były tak bardzo potrzebne: pary, która by tak tryskała optymizmem, nie widziałem już dawno. Żadnej bieganiny, tak charakterystycznej dla większości ślubów. Żadnych podniesionych głosów, które czasem wybrzmią w nerwach, żadnego stresu, który sprawia, że każdy uśmiech jest odrobinę wysilony.

Ślub kościół NMP Matki Kościoła w Jastrzębiu

Żaneta i Dominik szykowali się i jechali do kościoła NMP Matki Kościoła zapatrzeni w siebie i skupieni na radości. On – rozluźniony, sprawiający wrażenie osoby, która właśnie osiągnęła wszystko, co tylko mężczyzna może osiągnąć. Zaangażowany, szczęśliwy, bez tej nutki niepewności, którą mężczyźni zyskują zwykle z chwilą założenia muchy. Ona – rozpromieniona, spełniona i pewna siebie. To Żaneta na mszy śpiewała i czytała (budząc zazdrość większości gości, bo taki głos chciałby mieć każdy).

Restauracja zajazd Astoria w Mszanej

Wesele w Astorii w Mszanej udźwiękowił DJ Kamil Spodniewski i to przez niego pożałowałem, że zdjęcia nie przechowują dźwięku. Na szczęście genialnie zachowują uśmiechy, a tych nie zabrakło. To było jedno z tych wesel, które przebiegają tak, jak każde tradycja zapisana w baśniach. Bez toczących się pod spodem sporów, bez widocznego podziału na dwie „strony”, bez napinania i sztucznych życzeń. Goście – i starsi, i młodsi – byli po prostu sobą. I jeszcze jedną rzecz starałem się uchwycić, choć to zawsze bardzo trudne: Państwa Młodych, którzy czują się prawdziwymi gospodarzami i Gości, którzy w całości są na weselu dla Młodych. Opuszczenie sali weselnej, gdzie atmosfera jest tak szczera, autentyczna i przepełniona pozytywną energią to zawsze wyjście w szarą codzienność. Szarość nie była zresztą przenośnią, bo pogoda ani w dniu ślubu, ani w czasie późniejszego pleneru we Wiśle, nie rozpieszczała.

Plener ślubny w Wiśle

Dominik przyjął to na klatę, ale Żaneta zachwycona nie była. A opinia fotografa? Szkoda, bo w pochmurny dzień nie da się zrobić romantycznego zdjęcia z zachodem słońca w tle. Z drugiej jednak strony – mam nieodparte wrażenie, że błogie uśmiechy na twarzach Żanety i Dominika z pełną skutecznością zastępują jasne słońce. Zrobienie zdjęcia w pochmurny dzień jest z wielu powodów łatwiejsze niż w pełnym słońcu. Ale i tak największym ułatwieniem jest uśmiech Państwa Młodych. Żaneto, Dominiku – mam nadzieję, że kiedy spojrzycie później na swoje zdjęcia. Zauważycie, że dzięki Waszym uśmiechom nikt nie zwraca uwagi na chmury. Że to pozytywne szaleństwo, które w Was jest, z powodzeniem wystarczy za paliwo w czasie kiepskiej pogody.

 

CLOSE